| • Skra Bełchatów wizytówką regionu |
 |
Prezes Skry Bełchatów - Konrad Piechocki - nazwał kiedyś swoją drużynę dobrem narodowym. Oburzyło to wiele osób w Polsce. Ale jedno jest pewne - najlepszy siatkarski zespół w kraju jest wielkim dobrem regionalnym. |
Dzięki sukcesom Skry miliony kibiców siatkówki w Europie i na świecie dowiedziały się, że jest takie miasto jak Bełchatów. Później usłyszały o Łodzi, gdzie pobity został absolutny rekord frekwencji na meczach Ligi Mistrzów. O spotkaniach z Iskrą Odincowo czy Panathinaikosem Ateny pisały wszystkie siatkarskie media, bo to naprawdę niezwykłe, żeby dziesięć tysięcy ludzi dopingowało drużynę klubową.
W piątek Skra po raz piąty z kolei zdobyła mistrzostwo Polski. Od razu pojawiły się opinie, że to łatwe, gdy ma się tak potężnego sponsora, jak Polska Grupa Energetyczna. Oczywiście, pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze. Gdyby tak było, to kluby rosyjskie byłyby od kilku lat niepokonane w Europie, ponieważ budżet Dynama Moskwa jest dwa razy większy niż Skry. A mistrz Polski nie dał żadnych im szans. Warto pamiętać, że bełchatowianie w czasie poprzednich triumfów wcale nie byli najbogatsi. Trener Jacek Nawrocki, który ma udział we wszystkich pięciu sukcesach, przypomina, że w poprzednich latach konkurenci podkupywali im czołowych siatkarzy.
Pieniądze trzeba bowiem umieć wydawać, a to w Skrze potrafią robić znakomicie... Najtrudniejszą sztuką jest stworzenie drużyny, która będzie się rozumiała i potrafiła wykorzystać potencjał każdego z graczy.
A siatkarze wiedzą, że w Bełchatowie poprawią swoje umiejętności. Przykład? Proszę! Michał Bąkiewicz, reprezentant Polski, w Skrze większość spotkań rozpoczyna na ławce rezerwowych, ale nie chce słyszeć o odejściu. - Bo tutaj
stale się rozwijam - mówi. Jego słowa potwierdza niemal każdy mecz. Latem ubiegłego roku mistrzowie Polski pozyskali dwóch młodych i zdolnych siatkarzy - Bartosza Kurka i Jakuba Jarosza. Obaj na razie grali niewiele, lecz twierdzą, że są lepszymi zawodnikami, ponieważ mogą uczyć się od takich gwiazd, jak Mariusz Wlazły czy Stephane Antiga.
Drużyna jest coraz lepsza także dlatego, że jej szefowie nie boją się trudnych decyzji. Po drugim złotym medalu pożegnano kilku zawodników i trenera Ireneusza Mazura. Tego ostatniego zastąpił Argentyńczyk Daniel Castellani. Pod jego kierunkiem przewaga Skry nad rywalami jeszcze się powiększyła. Ale piątkowy sukces zakończył erę Castellaniego w Bełchatowie. Szkoleniowiec z Buenos Aires będzie teraz prowadził reprezentację Polski, zaś jego następcą został Nawrocki. Ten ostatni stanie przed bardzo trudnym zadaniem, żeby do dominacji w kraju dołożyć jeszcze sukcesy w Europie. Bo Skra ma potencjał, żeby dominować także w Lidze Mistrzów.
Na koniec jeszcze o pieniądzach. Od października do maja o Skrze mówią wszyscy polscy kibice siatkówki. To znakomita reklama dla firm ją wspierających z PGE na czele. Szefowie tego ostatniego koncernu zdają sobie sprawę, że do uzyskania podobnego efektu poprzez reklamy na przykład w telewizji, trzeba by wydać kilka razy więcej pieniędzy. I to potwierdza, że sport jest najtańszą reklamą.
źródło: sport.pl |